Wrzosy
i wrzośce
wszystko o nich, no może nie wszystko, ale ważne podstawy |
Nasadzenia
każdą roślinę należy umiejętnie posadzić na nowym stanowisku,
tylko to może zapewnić sukces |
| Tekst
autorstwa Edyty Szajnóg
o uprawie wrzosów w ogrodzie |
| Tekst
Wojtka Padjasa o obecności
wrzosów w polskiej kulturze |
Superabsorbenty
mając kłopoty z utrzymaniem stałej wilgotności podłoża warto zastosować
ulepszacze |
| Poradnik
czyli jak poprawnie zaprojektować wrzosowisko w swoim ogrodzie |
Klimat dane
statystyczne pomocne w określeniu typu klimatu |
|
WRZOSY,
WRZOSY lilla mgła...
Google znalazły 1.400 dokumentów z hasłem wrzosy. Tę niebagatelną statystykę
otwiera - z pewnością zupełnie przypadkowo - szkółka wrzosów i róż -
www.wolski.com.pl. Ale myliłby się każdy, kto sądziłby, że wrzosy poddają
się jedynie opisom morfologicznym, są przedmiotem handlu pomiędzy miłośnikami
ogrodów czy też patronami ścieżek przyrodniczych. Zacznijmy może od
faktu, że wrzosy muszą mieć ogromne znaczenie militarne, bo przecież
właśnie "wrzosy, wrzosy lila mgła, gdzieś we wrzosach żołnierz
padł" . Rodzi się pytanie dlaczego właśnie we wrzosach? - dlaczego
nie uczynił tego wśród sosnowego igliwia, nieopodal brzozy czy też po
prostu na łące wśród stokrotek - tylko właśnie we wrzosach Może dla
tego, że wrzosy miały naprawdę poważne znaczenie militarne. Oto fragment
wspomnień żołnierza Armi Ludowej: "Zacięte walki rozgorzały o Wrzosy,
bronione przez dwa pułki 73 dywizji piechoty. 30 stycznia opór Niemców
został ostatecznie złamany."
Rodzi się oczywiste pytanie - dlaczego właśnie Wrzosów Niemcy tak zaciekle
bronili a nasi z taką zajadłością atakowali?- dla urody tych niepozornych
krzewinek??? Nie - wrzosy bowiem są naszą patriotyczną, narodową, niemal
biało-czerwoną rośliną. Wystarczy zaśpiewać fragment hymnu I głogowskiej
drużyny harcerskiej
"Bądź
dobrym domem kraju mój,
Bez wojennych ran na sobie.
Niech tylko pamięć wie co ból,
I jeszcze proszę, proszę Ciebie.
Nie daj się żalić poetom,
Bądź znowu mądry po szkodzie,
Rozsądek uczyń zaletą,
I bardzo ,bardzo jeszcze chcę.
By żadne maki nie były od krwi czerwieńsze,
Aby nigdy nie płakały polskie wrzosy,
By na polach nie rosły już nowe białe krzyże,
By już nigdy więcej "czwórkami do nieba"
A skoro zaczęliśmy śpiewać ...".Zespół śpiewaczy "Wrzosy"
założyła w 1978 roku w Polanowie Teresa Kucharska, przedstawicielka
Ligi Kobiet Polskich. Obecnie prowadzony jest przez Irenę Pałac, a instytucją
opiekującą się jest Polanowski Ośrodek Kultury i Sportu. Przy akompaniamencie
akordeonu panie wykonują pieśni i piosenki z różnych regionów kraju,
zaś kostiumy nie wiążą się z żadnym regionem lecz stosownie do nazwy
są to długie wrzosowe i czarne oraz białe i niebieskie bluzki z wyszytą
gałązką wrzosu." Wszakże Wrzosy z Polanowa mają wrzosową konkurencję
w postaci chóru seniorów "Sokólskie wrzosy", o których wiemy
tylko, że - cytuję:" "zespół odnosi sukcesy w kraju i za granicą"
Istnieje niejakie prawdopodobieństwo, że Sokólskie Wrzosy zostaną zaproszone
przez Rycerstwo Niepokalanej na urozmaicenie kolejnych tzw "warsztatów
ewangelizacyjnych" mimo faktu, że w tym przypadku wrzosy potraktowane
zostały po macoszemu. Ale zacznijmy od początku. Otóż W dniach 5-9 lutego
2001 r., w Chęcinach, odbyły się rekolekcje ewangelizacyjne Rycerstwa
Niepokalanej dla młodzieży. Tematem była Nowa Ewangelizacja Trzeciego
Tysiąclecia. Uczestniczyło w nich w sumie 30 osób ze Wspólnot MI. Rekolekcje
miały za zadanie ukazać istotne elementy skutecznej ewangelizacji w
ramach tzw. warsztatów ewangelizacyjnych, a także kształtować w członkach
MI mentalność ewangelizacyjną w oparciu o treści z ewangelizacyjnego
kursu Filipa, wykorzystywane w czasie przedpołudniowych Eucharystii
i wieczornych dynamik ewangelizacyjnych... Gdzież tutaj wrzosy zapyta
zaciekawiony czytelnik. Otóż są, chociaż ich rola zdaje się być marginalna
- otóż okazuje się, że " Druga grupa młodzieży z Kielc i okolic
(ok. 20 osób), która już nie zmieściła się w Chęcinach, w tym samym
czasie miała swoje rekolekcje we Wrzosach pod Radomiem."
Ale widać we wrzosach siłę przeogromną, bo już pół roku później wrzosy
nie były tylko miejscem dla tych, którzy się nie zmieścili - toż były
niemal bohaterem kolejnych młodzieżowych rekolekcji. Oto opis natchnionego
młodzieńca :"Rekolekcje te podobały mi się ze względu na atmosferę
jaka panowała pomiędzy uczestnikami. Ośrodek "Wrzos" również
mi się podobał.. Posiadał pokoje jedno i dwuosobowe z dołączoną łazienką
do każdego pokoju. Również sala przeznaczona do spotkań była niczego
sobie. Kaplica była bardzo duża a co najwspanialsze w tym samym budynku,
więc nie trzeba było wychodzić z budynku aby się do niej dostać. Po
prostu pierwsza klasa. Na te rekolekcje wyjechałem dlatego, że podobało
mi się na innych tego rodzaju wyjazdach, jak i za namową kolegów i koleżanek
z Rycerstwa Niepokalanej. Wyjechałem z pewnością, że będę się tam dobrze
bawił jak i będę mógł przybliżyć się do Boga. Nie myliłem się..."
Nie mylił się przypomnijmy właśnie w ośrodku Wrzosy.
By godnie zakończyć ewangelizacyjny wątek, który przeplata się tak uroczo
ze świeżo rozkwitłym kwieciem przeczytajmy fragment wywiadu, jakiego
udzielił Ojciec Kazimierz Lubowicki ze Wspólnoty Rodzin Katolickich
: "Nie pokładam nadziei w sile ani bogactwie. Wierzę, że słabe,
biedne i delikatne może bardzo wiele. Musi tylko mieć odwagę kochać
i mocno trzymać się Boga. Widziałem w moich rodzinnych stronach potężne
dęby powalone przez wicher, a w ich cieniu widziałem maleńkie, kruche
ale cudownie rozkwitłe wrzosy..."
Wypowiedź Ojca Kazimierza wprowadziła nas w świat literatury. Nie jest
nasza niepozorna krzewinka, głównie w różowoililiowym kolorze, zbyt
częstym bohaterem opisów epickich ani lirycznych uniesień - a szkoda.
Ledwie Stefan Żeromski w "Wietrze od morza" napisał "Skoro
pozostawiony dla stóp ludzkich szlak w lesie igły smolne przysypią,
wnet staje się on posłusznie twardym i równym chodnikiem. Z prawej i
lewej strony przybiegają do tego wolnego przesmyka wrzosy tak gęste
i rozrosłe, iż stanowią niezbrodzone zagaja by raczej w skwarnych woniach
się tarzać, w słońcu pławić i swarzyć się śmiechem z myślami swymi."
A wspołcześni? - mało znany poeta zaczynający swoją przygodę z piórem
popełnił taki oto wiersz:
"Poją mnie wrzosy, paprocie miedziane
i srebrne słońce i lazur głęboki.
Płyną -
doliną - potoki wezbrane -
łączą się -
sączą - przez śniegi, opoki -
łona - ramiona tulą się w obłoki"
Czas zatem
powiedzieć - pisarze do piór, muzycy do instrumentów, malarze do sztalug!
Muzy czekają - a temat wrzosów zdaje się być nieprzebrany a niesłusznie
pominięty.Powiem więcej - musimy ratować wrzosy dla teraźniejszej sztuki,
bowiem zbyt często współczesność potrafi okrutnie spostponować tak piękną
roślinkę - oto trzy przykre przykłady z życia. Przykład pierwszy:
"Rzeka - między innymi - zasila kompleks stawów hodowlanych w rejonie
wsi Wrzosy i stanowi odbiornik oczyszczonych ścieków miasta Wołowa."
Przykład drugi:
" W artykule "Garażowa Stacja" Gazeta Morska doniosła,
o znalezieniu przez policję w garażach przy ulicy Wrzosy na Stogach
...stacji benzynowej, sprzedającej paliwo z naszego rurociągu. Zacytujmy
fragment z artykułu: To, jak policjanci trafili do garaży pozostanie
ich tajemnicą. Kiedy przyjechali na miejsce, przez kilka minut podziwiali
pomysłowość złodziei. Dwa garaże, w odludnej części dzielnicy spełniały
rolę stacji paliw.(...) Pod ziemią biegły dwa węże, które dostarczały
paliwo.(...) Rura, którą płynie olej napędowy znajduje się około metra
pod ziemią. Złodzieje "wbili się" w nią kilkanaście metrów
od garaży.
- Najpierw wywiercono dziurę, a potem złożono kran - tłumaczy jeden
z policjantów." I to gdzie - zwróćcie Państwo uwagę - na ulicy
Wrzosy!.
I przykład trzeci,który całkowicie zniżył wrzosy do walorów wynikających
z układu liter na klawiaturze komputera, bowiem stały się one przedmiotem
jednego z ćwiczeń doskonalających biegłość pisania na klawiaturze. Cwiczenie
polega na bezmyślnym przepisywaniu następujących słów:
"wrzosy wrzaski warzywa gwarzyć zwarzony wrzeciono krzemień krzaki
krzewy krzesło krzepki skrzela skrzynia skrzętnie oskrzela karzeł"
Zrwócili Państwo uwagę na niegodne towarzystwo?
Czyż to nie woła o pomstę do Nieba?!
Takie postawy wobec ulubionej przez nas roślinki prowadzą do wypaczeń
I nawet zboczeń. Oto opis pewnej wyprawy:" Przejeżdżamy 1km, przechodzimy
przez rzekę i okazuje się, że droga się kończy. Zaczyna się ścieżka
wśród wrzosów, zabieramy się więc do pchania. Tu trzeba dodać, że szkockie
wrzosy baaaardzo różnią się od polskich. Są dużo wyższe, mają mocniejsze
gałązki i wyglądają, jak małe krzaki. Gałązki mają tak silne i wysokie,
że czepiają się przednich sakw i nie popuszczają."
Zwrócili Państwo uwagę, że te nieśmiałe, narażone na wiatry I zimna
roślinki czepiają się przednich sakw I nie popuszczają?!a nawet prowokują
do pchania. Nawet nie chcę wiedzieć, co autor miał w tym opisie na mysli.
W takiej sytuacji pozostaje tylko siąść I pić!
Proponuję Whisky Bruichladdich 10YO, 40% vol., której aromat tak opisuje
prawdziwy znawca:
"Aromat młody, alkoholowy, raczej zadziorny. Na pierwszym planie
bardzo wyraźne akcenty gorzkich, świeżych migdałów. Jądra śliwkowych
pestek. Nieco perfum. Kwiaty (wrzosy?).
Po dodaniu wody na jaw wychodzi nadmorskie położenie destylarni i jej
magazynów. Świeża morska bryza. Wspomniane kwiaty to teraz już na pewno
wrzosy."
Smacznego zatem
Wojtek Padjas
|