Wrzosy i wrzośce
wszystko o nich, no może nie wszystko, ale ważne podstawy
Nasadzenia
każdą roślinę należy umiejętnie posadzić na nowym stanowisku, tylko to może zapewnić sukces
Tekst autorstwa Edyty Szajnóg o uprawie wrzosów w ogrodzie
Tekst Wojtka Padjasa o obecności wrzosów w polskiej kulturze
Superabsorbenty
mając kłopoty z utrzymaniem stałej wilgotności podłoża warto zastosować ulepszacze
Poradnik czyli jak poprawnie zaprojektować wrzosowisko w swoim ogrodzie
Klimat
dane statystyczne pomocne w określeniu typu klimatu

Superabsorbenty

Superabsorbenty, wbrew wielu opiniom, to temat już stary. Pierwsze doświadczenia w tej dziedzinie zaczęły się pojawiać w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych. Odkryto wtedy, ze pewne polimery, a zatem substancje chemiczne o złożonych z długich łańcuchów cząsteczkach, maja właściwości magazynowania wody. Mechanizm działania jest prosty. Cząsteczki superabsorbentów wiążą w sposób nietrwały cząsteczki wilgoci. Tego typu zachowanie się związków nie jest niczym zaskakującym. Zaskakujące są proporcje ilości polimerów do ilości wody. Całkiem słuszne stały się próby wykorzystania tych substancji do zatrzymania wody w glebie. Rozpoczęto badania. Podstawowe zastosowanie widziano dla superabsorbentów na glebach ubogich w próchnicę. Stąd wiele doświadczeń prowadzono na glebach piaszczystych w Izraelu. Pierwszym etapem była konieczność ustalenia, jak trwale woda wiązana jest przez polimery. Badania dowiodły, ze rośliny w większości wypadków nie miały problemów z uzyskaniem wilgoci z gleby zmieszanej z superabsorbentami, choć wykryto, że w pewnych warunkach może powstać tak zwany "efekt oazy". Nie wyjaśniono do końca tego zjawiska, ale zdarza się, iż w glebie powstają "bańki wodne", których roślina nie potrafi odnaleźć i zamiera. Kolejne ograniczenie dotyczące superabsorbentów związane było z samą strukturą polimerów. Aby zapewnić ich działanie cząsteczki musza być zbudowane z długich łańcuchów atomów. W przeciwnym razie substancje te tracą swe właściwości. Okazało się, że wszelkie nawozy mineralne niszczą te długie łańcuchy. Powstał pewien dylemat. Na glebach bogatych w składniki odżywcze zastosowanie superabsorbentów jest nieopłacalne, bowiem zwiększenie możliwości absorpcji wody przez podłoże osiąga niewielkie rozmiary. A zatem nakłady są niewspółmierne do efektów. Jeśli jednak zastosujemy je na glebach ubogich, to musimy liczyć się z faktem, ze chcąc dostarczyć składniki odżywcze roslinom niszczymy sztucznie uzyskane właściwości podłoża. Na ten problem w zasadzie nie znaleziono rozwiązania, choć przedstawiciele pewnej firmy strasznie się tu na mnie oburzą. Dlaczego uważam, iż nie znaleziono rozwiązania? Bo to, co zrobiono dotychczas, to według mnie, półśrodki. Literatura podaje, że problem ten należy rozwiązać stosując bardzo wyważone nawożenie. Przy odpowiednim zbilansowaniu ilości superabsorbentów i nawozów osiągniemy jednak określone efekty. Kolejnym i chyba najważniejszym ograniczeniem w stosowaniu superabsorbentów, jest ich cena. Czysty rachunek ekonomiczny zadecydował o tym, ze nie opłaca się ich przemysłowe zastosowanie. Pewna firma, jak już wspomniałem, twierdzi, że przezwyciężyła problem niszczenia struktury polimerów przez nawozy. W materiałach reklamowych znajdziemy tylko ogólnikowe hasła ale w podtekście wyczytać można metodę rozwiązania problemu. Ponieważ jest tam napisane, ze superabsorbent zawiera już nawozy, to najprawdopodobniej cząsteczki nawozów (czy po prostu określonych pierwiastków) zostały w jakiś sposób związane z cząstkami polimerów, tak, że już nie uszkadzają łańcuchów. Mówię, że to półśrodek, bo osobiście nie przepadam za tego typu gotowymi mieszankami. Jestem zwolennikiem dostarczania roślinom tych substancji, których im brakuje a nie wszystkich "na wszelki wypadek". Tego typu mieszanka nadaje się według mnie jedynie do kwiatków hodowanych w doniczkach. Tu z reguły faktycznie musimy dostarczyć absolutnie wszystkich składników odżywczych. Pozostaje jeszcze pytanie, czy to w ogóle działa? Badania wykazują, że tak. Sadzonki ukorzeniane w podłożach z superabsorbentem lepiej się ukorzeniają, niż te bez superabsorbentu. To oficjalne wyniki. Z doświadczeń wykonanych przez Iwonę Winiarczyk wynika, że różnie to bywa. Ogólnie rzecz biorąc jestem dość krytyczny jeśli chodzi o zastosowanie tych "ulepszaczy". Widzę dla nich tylko jedno miejsce - przy uprawie kwiatów doniczkowych. Superabsorbenty uwalniają wodę w miarę potrzeb rośliny. W doniczce jest zatem mokro, ale korzenie są chronione przed gniciem. Gdy nie podlewamy roślin zbyt regularnie, myślę, że warto je zastosować. Zawsze, gdy mamy do czynienia z amatorska uprawa można zastosować polimery jako ciekawostkę i "stabilizator" wilgoci w podłożu. Co do upraw przemysłowych, nawet kontenerowych, mam już poważne wątpliwości. Przede wszystkim chodzi o duże koszty. Taniej wychodzi likwidować zasuszone kontenerki, niż do wszystkich dosypywać superabsorbent, tym bardziej, ze każde nawożenie od razu zmniejsza wartość tych substancji, a o globalnych rozwiązaniach typu "już nigdy nie będziesz musiał nawozić" raczej trudno w takich sytuacjach mówić. W tym momencie można polemizować, bo przecież stosuje się w kontenerach Osmocote, które jest takim globalnym nawozem, ale o jego stosowaniu, bądź nie, ogrodnik może decydować na bieżąco, tak zresztą jak i o dawkowaniu.
Ciekawostką jest zastosowanie kolorowych superabsorbentów do kompozycji "wazonowych". Polimer po nasączeniu wodą ma wygląd poszatkowanej na kostki galaretki. Jeśli w wazonie zamiast wody "poukładamy" kolorowa galaretkę, to wygląd jest dość atrakcyjny. Kwiaty w takiej mieszance są trwalsze.